Grand Prix Monako: Ocon wywalczył punkty w Monte Carlo, Alonso dobrej myśli [PODSUMOWANIE]

Jeden z najtrudniejszych wyścigów roku dla ekipy Alpine F1 zakończył się połowicznym sukcesem. Esteban Ocon zameldował się na dziewiątej pozycji na mecie Grand Prix Monako, po ekscytującej walce z Antonio Giovinazzim z Alfy Romeo i Lancem Strollem z Aston Martin. - Jesteśmy zadowoleni, że udało nam się znów zgarnąć punkty po tak ciężkim weekendzie – cieszył się francuski kierowca. Fernando Alonso był trzynasty.

Jadąc do Monte Carlo kierowcy Alpine F1 liczyli, że będą mogli powalczyć z zawodnikami Ferrari i McLarena, ale problemy z dogrzewanie opon na wyjątkowej, najwolniejszej w kalendarzu i mało przyczepnej trasie sprawiły, że ani Estebanowi, ani Fernando nie udało się awansować do finałowego etapu kwalifikacji. Mimo to obaj zaliczyli udany wyścig, finiszując na pozycjach wyższych, niż startowe.

W przypadku Ocona oznaczało to zdobycie dwóch punktów za dziewiąte miejsce. Alonso był na mecie trzynasty. - Ja się nie martwię. Przez cały weekend byłem bardzo mocny w porównaniu z pierwszymi rundami tego sezonu. Byłem zadowolony i mocny w wyścigu – podkreślał dwukrotny mistrz świata, który oczekuje znacznej poprawy wyników po Grand Prix Azerbejdżanu.

 

Esteban Ocon

Dobrze jest regularnie zdobywać punkty. To już czwarty wyścig z rzędu, więc jest to bardzo miłe, szczególnie po weekendzie, w którym nasze osiągi nie były najlepsze z możliwych. Mieliśmy w kwalifikacjach kilka problemów z samochodem, które powstrzymały nas przed awansem do finałowej dziesiątki. Mimo to wciąż udało nam się wyciągnąć większość jego potencjału. Zdobycie punktów, po wyprzedzeniu Giovinazziego w wyścigu - dzięki udanemu pit stopowi - to bardzo solidny występ.

Miałem plan, aby wyprzedzić go na starcie, co się udało, ale on odzyskał pozycję. Potem, gdy on zjechał do boksu, moje opony były w lepszym stanie. Ja po prostu utrzymywałem lepsze tempo i udało nam się go przeskoczyć po naszym pit stopie. Założyliśmy opony pośrednie i niestety na nich pojawiły się problemy. Musiałem zwolnić i zmieniłem się trochę w ślimaka, prowadzącego grupę innych bolidów. Na szczęście tempo było wystarczające, aby utrzymać je za plecami. W międzyczasie jednak Lance Stroll, który założył twardsze opony, przeskoczył nas. Tak więc zyskaliśmy pozycję i straciliśmy pozycję, ale wciąż skończyliśmy Grand Prix Monako w punktach.

Problemy, które mieliśmy w ten weekend zostały zidentyfikowane. Dokładnie wiemy, co to jest i mamy nadzieję, że rozwiążemy je, wprowadzając kolejne udoskonalenia bolidu. Poza tym jesteśmy zadowoleni, że udało nam się znów zgarnąć punkty po ciężkim weekendzie.

 

Fernando Alonso

To był ciężki i długi wyścig, ale tego spodziewaliśmy się już po kwalifikacjach. Gdy w Monako startujesz z 17. pola, nie jest to idealna sytuacja. Jestem jednak zadowolony z tego, jak przejechałem ten wyścig. Na mecie byłem trzynasty, a pod koniec mieliśmy dobre tempo. Do tego wyprzedziłem dwa bolidy – jeden na starcie, a drugi na hamowaniu do trzeciego zakrętu… To nieudane kwalifikacje skreśliły nasze szanse na lepszy wynik w niedzielę. Trzeba jednak pamiętać, że do dziewiątego miejsca zabrakło mi czterech sekund, więc po starcie z 17. pola uzyskaliśmy maksimum tego, co było możliwe. Generalnie był to jednak rozczarowujący weekend, bo po Monako oczekiwaliśmy znacznie więcej, ale niestety okazało się to niemożliwe.

Podczas takich weekendów głównym czynnikiem, decydującym o wynikach są opony. Na torach ulicznych trudniej jest doprowadzić je do optymalnej temperatury i sprawić, że działają prawidłowo. A że kwalifikacje mają tak kluczowy wpływ na wynik Grand Prix Monako, właśnie wówczas musisz całą tę energię zgromadzić w ogumieniu, aby działało optymalnie na okrążeniu pomiarowym. Nie wiem, ile jeszcze razy ta sytuacja może się powtórzyć, bo jest to całkowicie unikalny tor, a w Portugalii i w Barcelonie szło nam lepiej. Mam więc nadzieję, że w kolejnym wyścigu wrócimy na poziom, który prezentowaliśmy wcześniej.

Tegoroczny kalendarz nie jest najlepszym możliwym dla nowych kierowców. Mieliśmy Imolę i Portimao, czyli dwa tory, na których ja nie ścigałem się od lat… lub nigdy, jak w przypadku Portugalii, gdzie pozostali kierowcy ścigali się cztery miesiące wcześniej. A potem dwa tory uliczne – Monako i Baku – więc z sześciu pierwszych wyścigów sezonu, cztery były ekstremalnie wymagające. Mam nadzieję, że od Grad Prix Francji rozpoczną się dla mnie nowe mistrzostwa, a w Grand Prix Styrii dostanę do dyspozycji coś, co pozwoli mi lepiej wyczuć wyważenie tego bolidu.

Ja się nie martwię. Przez cały weekend byłem bardzo mocny w porównaniu z pierwszymi rundami sezonu. Byłem zadowolony i mocny w wyścigu. W sobotę coś nam nie wyszło, ale przed nami wciąż jeszcze osiemnaście wyścigów tego sezonu, więc podsumowanie zrobimy w grudniu, a nie teraz.

Inne aktualności

Pokaż wszystkie aktualności